piątek, 11 maja 2012

Rozdział 25

* Paula
Evel trafiła do szpitala. Z niewiadomych powodów straciła przytomność i mimo ze minął już prawie tydzień ona nadal leży w śpiączce.Niestety podczas upadku wynikły komplikacje i dziecko było zbyt słabe. I nie przeżyło. Evel poroniła. Niall biedak cały czas siedział przy niej. I czekał aż się obudzi. Nam nie wolno było wchodzić do niej do sali więc siedzieliśmy w domu. Minął już tydzień od kiedy wzięłam ślub wszystkie papiery zostały już wypełnione i mogę zostać w UK jako Pani Malik. Rodzice nie robili większego problemu to znaczy moi bo Zayna wiedzieli o wszystkim wcześniej nawet niż ja. Dzisiaj sobota Boże w poniedziałek szkoła w ogóle się nie cieszę.
2 tygodnie potem
Niestety stało się to czego tak bardzo się bałam. Zayn po ślubie bardzoo się zmienił. Samo to że nie mogę zadawać się z kimś kogo on nie zna. A każde moje wyjście z domu kończy się pytaniami  "z kim byłaś",           "o której wrócisz, "gdzie byłaś". Mam po woli tego dosyć. On ostatnio bardzoo dużo pracuje nie ma dla mnie w ogóle czasu. Jego pomysłem na to abyśmy spędzali razem więcej czasu to abyśmy zamieszkami u niego. A teraz cały czas siedzę sama u nich w domu. Kiedy już ma trochę czasu jest strasznie zmęczony i idzie spać. Nie rozumiem co on takiego robi jakoś inni również pracują, ale znajdują czasu dla swoich dziewczyn i nie są tacy zmęczeni.
* Evel
Wyszłam już ze szpitala i czuje się już dozo lepiej. Nadal nie mogę uwierzyć że straciłam dziecko. A rodzice nawet nie wiedzieli że byłam w ciąży i że znajdowałam się w szpitalu bo dziewczyny wcisnęły kit że pojechałam gdzieś na parę dni odstresować się. Bardzo mi pomogły w tej ciężkiej chwili. Oczywiście Niall też, ale powoli oddalamy się od siebie. Po wyjściu ze szpitala zaczeliśmy zachowywać się bardziej jak przyjaciele niż para. Nie wiem co się stało ale po prostu nie ma już między nami chemii. Kiedy okazało się ze nie ma dziecka. Niall chyba spotyka się z kimś, ale nie mam mu tego za złe ma prawo być szczęśliwy a skoro nie ze mną to niech będzie z kimś kogo naprawdę kocha. A to chyba dziwne że dziewczyna mówi tak o swoim chłopaku i nie jest zazdrosna.
*Ola 
Siedziałam sobie w pokoju Harrego czekając aż przyjedzie z wytwórni. Przez telefon dziwnie brzmiał. Kazał szybko mi do niego przyjść, jak zwykle się zgodziła. Po 30 minutach czekania na niego trochę zasnęłam. Poczułam czyiś oddech na szyji oczywiście to był Harry
- ej wstawaj musimy pogadać - powiedział całując mnie w policzek
- dobrze już - powiedziałam pół przytomna
- wiem że masz szkołę i w ogóle, ale na razie to noc takiego się nie dzieje, więc pomyślałem że mogli byśmy wybrać się gdzieś na wakacje - powiedział Harry
- wakacje ? ale nie dawno temu przecież było - powiedziałam zdziwiona
- no wiem, ale my nigdzie razem nie byliśmy, proszę, proszę, proszę no chyba że mnie nie kochasz - powiedział loczek
- kocham Cię głupku, ale co na to moi rodzice ?
- gadałem z nimi i nie maja nic przeciwko, to pakuj się, jutro lecimy
- ale gdzie ? na ile ?- spytałam
- na tydzień na Hawaje powiedział Harry mocno mnie przytulając

2 komentarze:

  1. Świetny . Dobrze że Oli chociaż się póki co układa . :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski.! Też się ciesze że Oli się układa i nie za bardzo cieszyłam się na "miłość" Evel i Niall'a. Gdy teraz pogorszyły im się relacje (może to głupio zabrzmi ale...)cieszyłam się.
    Świetna robota. Boski rozdział (powtórzę). <3

    OdpowiedzUsuń